POLITYKA PRYWATNOŚCI ELKA.TV
X
W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze. W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies, w tym możliwości dokonania zmiany ustawień w zakresie cookies znajdą Państwo w naszej "Polityce Prywatności" ZAMKNIJ
Odzyskaj hasło       Przypomnij login       Zarejestruj
 

Inne z Ulica/Polityka i Samorządność

857 wyświetleń
1114 wyświetleń
708 wyświetleń
989 wyświetleń
856 wyświetleń
973 wyświetleń
1610 wyświetleń
1056 wyświetleń
1070 wyświetleń
1287 wyświetleń
2384 wyświetleń
1149 wyświetleń
1333 wyświetleń
1521 wyświetleń
1489 wyświetleń
1393 wyświetleń
1079 wyświetleń
1426 wyświetleń
2490 wyświetleń
2537 wyświetleń
2202 wyświetleń
3424 wyświetleń
2681 wyświetleń
3186 wyświetleń
3191 wyświetleń
reklama

Radni przed XXXX Sesją Rady Miejskiej Leszna: budżet i skwer im. Bartoszewskiego

Opis
20 września 2017, Radio Elka.
goście: Marek Ganowicz (Klub Radnych Lewicy), Adam Kośmider (PiS), Grzegorz Rusiecki (PO)
prowadzący: Jarek Adamek
wideo: Piotr Pazoła

Ocena: 3.0 (61 głosów)


Komentarze (2)  

 
#1 moja prośba 2017-09-20 12:54
Opozycjo, brońcie naszych pieniędzy.
 
 
#2 GOŚKA 2017-09-21 01:16
"Mistrz Bartoszewski pod pręgierzem
Jeszcze nawet nie do wszystkich dotarła wiadomość o śmierci Mistrza Władysława Bartoszewskiego , a natychmiast odezwały się demony – prawicowe oszołomy, przywołujące Bartoszewskiego jako zdrajcę, kolaboranta, sprzedawczyka Polski.

Ucieczka z Auschwitz?

Prawicowi „sędziowie” oceniający życie Władysława Bartoszewskiego dostrzegają (słusznie), że większość informacji na temat jego życia pochodzi od niego samego. A idąc dalej swoim tokiem myślenia twierdzą: „Jeden świadek, żaden świadek”. Niby racja, tyle tylko, że to żaden świadek wg linczujących Bartoszewskiego prawicowych patriotów. jako powód do kamienowania jednak, jeden świadek, a nawet „podobno istniejący” świadek, w zupełności wystarczy.

Jak powszechnie wiadomo Władysław Bartoszewski wydostał się z Auschwitz dzięki zabiegom PCK, rodziny, polskiego lekarza obozowego i dzięki istnieniu takich możliwości. Obóz dopiero co powstał i był z początku obozem dla więźniów polskich. Nie był jeszcze wówczas obozem śmierci, z kominami, gazem, itd. Administrację obozu można było jeszcze wtedy przekupić, czy przekonać za pomocą organizacji pomocowych, aby wydostać stamtąd ludzi. Powszechnym wśród „sędziów” Bartoszewskiego jest kłamliwa opinia, że można było wyjść z obozu „tylko przez komin. W tym samym mniej więcej czasie kiedy Bartoszewski wyszedł z Oświęcimia, obóz opuściło od 500 do 600 więźniów. Opuścili obóz w podobny sposób jak Władysław Bartoszewski. Nawet rotmistrz Pilecki wysłał pierwsze swoje zapisy z obozu za pomocą jednego z takich „wypuszczonych” więźniów.

Jakaś profesorka amerykańskiego uniwersytetu napisała kiedyś, że „istnieje jeden świadek”, który znał Bartoszewskiego z Auschwitz i wie, że Bartoszewski właśnie i 14 innych kolaborantów, aby wyjść na wolność wydali Niemcom 21 wysokich rangą Akowców, których stracono. O tym, że to wyznanie świadka jest kuriozalne niech świadczy choćby fakt, że Armia Krajowa w 1941 roku jeszcze nie istniała. „Sędziowie”! Warto by się jednak trochę przyłożyć, do jakości produkowanych oskarżeń!

Jeden świadek. Anonimowy świadek, ale oskarżenie o kolaborację twarde jak skała!

Żołnierz Armii Krajowej

Następne haniebne oskarżenia kierowane pod adresem Władysława Bartoszewskiego odnoszą się do jego przynależności do AK. Ocenia się (prawicowcy oceniają), że Bartoszewski „asystował” w Powstaniu. „Był noszowym, a w 1944, tylko adiutantem”. To już jest kłamstwo „na żywca” – jawne kłamstwo. Był żołnierzem AK od sierpnia 1944, pracował w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK. Był członkiem Żegoty, pracował na różnych stanowiskach w Delegaturze Rządu na Kraj. Podczas powstanie faktycznie był adiutantem. Ale jeszcze podczas powstania otrzymał od dowódców odznaczenia: najpierw Krzyż Zasługi, a dwa tygodnie później Krzyż Walecznych.

Noszowym pan Władysław Bartoszewski był w istocie ale jako 17-latek, podczas cywilnej obrony Warszawy.

Są to więc oskarżenia kłamliwe, zaprzeczają temu choćby odznaczenia przyznane mu „w tamtym miejscu i czasie, przez tamtych dowódców”.

Siedzący cicho

Linczownicy Bartoszewskiego zarzucają mu nieprzyzwoitość , ponieważ nie powiedział światu o Irenie Sendlerowej i Zofii Kossak-Szczuckiej. Rozumiem, że wg nich Bartoszewski miał obowiązek narażać się na więzienie, ale musiał opowiedzieć światu o tych bohaterkach. Ciekawe tylko gdzie byli inni świadkowie tych kobiet? Oskarżają go o to, że nie poinformował świata o tych kobietach dlatego, żeby to na niego spływał splendor bohaterstwa, za pomoc Żydom w czasie wojny. Pozostawię to bez komentarza, może poza jednym – wątpliwe, aby Władysławowi Bartoszewskiemu zależało na splendorze (szczególnie jednoosobowym) za pomoc Żydom w tamtych czasach. Co prawda wielu Żydów było ubekami, ale też ubecy, a nie kto inny więzili go przez siedem lat.

Agent UB

Władysław Bartoszewski miał być agentem UB o czym najdobitniej świadczy fakt, że w roku 1955 sąd wojskowy umorzywszy postępowanie w sprawie działalności Bartoszewskiego w AK, ponieważ ujawnił się już w 1945 roku i wypuścił go na wolność. Ale gwoździem pieczętującym jego agenturę miał być fakt, że cztery lata później zostało mu przyznane odszkodowanie za straty moralne.

Moim zdaniem odszkodowanie było możliwe dzięki rozliczeniom ze „słusznie minionym” okresem stalinizmu, który ostro potępiły władze w ZSRR, a co za tym idzie w innych krajach bloku wschodniego. Co zaś do zwolnienia z więzienia, kolejne kłamstwo. Nie został zwolniony w ’55., ale rok wcześniej i to na przerwę w odbywaniu kary, a nie jako oczyszczony z zarzutów.

Kolejnym dowodem na agenturę miała być jego współpraca z Izraelem, ale ten wątek pominę, prawicowi linczownicy bowiem, znani są ze swego ortodoksyjnego programowego antysemityzmu. W końcu króla Polski - Jezusa zamordowali Żydzi. Programowy antysemityzm nie dotyczy oczywiście czystki 1968, no bo to nie oni, to komuniści.

Kupa nieścisłości w oskarżeniach, a przede wszystkim domysłów, „no bo przecież nie mógł nie być agentem, skoro go wypuścili, dali odszkodowanie i współpracował z Żydami.

Wreszcie „profesor”

To okreslenie, ten tytuł tak denerwuje „sędziów” patriotycznych, że ilekroć, kiedykolwiek i gdziekolwiek pojawiała się jakaś informacja o Bartoszewskim, natychmiast rozpętywało się „profesorskie” piekło. Rzeczywiście Władysław Bartoszewski profesorem zwyczajnym ani nadzwyczajnym nie był. Jednak uzyskał tytuł „profesora wizytującego”. Najprawdopodobn iej niezupełnie zgodnie z procedurami, niemniej jednak miał taki tytuł. Był też wykładowcą na KUL, doktorem honoris causa trzech uczelni. Niemieckie MSZ usunęło z jego biografii (opisów) tytuł profesora dzięki dociekliwości i żądaniu pewnego polskiego, uczciwego internauty, bo przecież to haniebne, żeby jakiś obrońca i agent żydowski obnosił się takim tytułem.

Ciekawe, że nie przeszkadza im „obowiązkowe” tytułowanie profesorem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który poza murami Uniwersytetu Gdańskiego do takiego tytułu nie miał prawa, chyba, że „profesor” wymienione jednym tchem z nazwą uczelni, w której ten doktor habilitowany pracował.

Order dla rotmistrza Pileckiego

Tu znów, najchętniej (obok , albo razem z pokazaniem mu miejsca w szeregu słabo wykształconych) polscy patrioci, oczywiście ci prawdziwi, nie tacy jak ja, rzucają w Bartoszewskiego kamieniami. Otóż Władysław Bartoszewski, będąc członkiem kapituły Orderu Orła Białego, nie poparł, podobnie jak Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek wniosku Lecha Kaczyńskiego o przyznanie Pileckiemu tego odznaczenia. „To przez zawiść! Bo bohater Auschwitz mógł być tylko jeden! Bartoszewski!”, krzyczą wrogowie byłego szefa MSZ.

I to jest kolejna bzdura. Chodziło o to, aby nie przyznawać tego orderu pośmiertnie. I postać Pileckiego nie ma tu nic do rzeczy – po prostu precedens mógłby uruchomić lawinę żądań, propozycji, oczekiwań przyznania tego orderu innym bohaterom z przeszłości. A że jest to odznaczenie wyjątkowe, mogłoby ulec dewaluacji związanej z ilością. Nietrudno się domyślić, że nie raz, ani nie dwa przyznano by ten order „na wyrost”.

Wielu twierdzi, że Bartoszewski nie tylko nie pomógł rotmistrzowi Pileckiemu uniknąć śmierci, ale być może w tym mordzie pomógł. Przyznam, że bardziej haniebnego oskarżenia, opartego tylko i wyłącznie na domysłach i konfabulacjach. Ci sami oskarżyciele twierdzą, że Bartoszewski zemścił się na Pileckim za to, ze po spotkaniu w Auschwitz rotmistrz nim pogardzał. Oczywiście skąd to wiedzą nie wiadomo. Ja wątpię, aby 40-letni rotmistrz miał jakieś kontakty, a już tym bardziej sympatię lub antypatię akurat do jednego, niespełna dwudziestoletni ego młodzieńca spośród kilku tysięcy współwięźniów.

Śmierć Władysława Bartoszewskiego spowodowała lawinę „szczęśliwych” komentarzy na internetowych forach. Jezus Chrystus – ich Bóg, bo to przecież niemal bez wyjątku gorliwi katolicy, musi pękać z dumy czytając ich komentarze przepełnione szczęściem po śmierci zdrajcy.

Kilka zaledwie komentarzy spośród grubo ponad stu, pod informacją Wirtualnej Polski, umieszczonej na Facebooku

Władysław Bartoszewski powiedział kiedyś piękne zdanie. Dotyczyło ono co prawda Jarosława Kaczyńskiego, ale można by je rozszerzyć na wszystkich „prawdziwych Polaków” : „Kiedy ktoś mnie po pijaku obrzyga w autobusie, to nie jest obraza. To jest obrzydliwość. Nie każdy może mnie obrazić. Prezes PiS nie ma życiorysu, który by mu na to pozwolił. Jestem ponad to”.

Chylę czoła z najwyższym szacunkiem Panie Ministrze!
 
reklama

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

 
reklama